Opublikowano Jeden komentarz

Zdrowie w XXI wieku cz. 1

Definicja własna. Często zmieniana. Bieżąco dostosowywana.

Zmiana  

Mogę o sobie  powiedzieć, że proces trwa i trwać będzie jeszcze długo ale szczerze czy nie o to chodzi? Aby cały czas szukać, sprawdzać, zmieniać, sprawdzać i tak w kółko? Ale takie dobre kółko? 

Było -  inaczej. Będzie - na pewno inaczej niż … jest - … mi coraz lepiej.

A czego szukać ? A czego tylko chcesz.

A co sprawdzać ? A tu już odpowiem wyjątkowo w punkt – to, czy to co robisz sprawia, że jest Ci dobrze ! 

To jest zdrowie. Gdy wstajesz i wiesz, że to będzie dobry dzień, ponieważ czujesz się dobrze.

Z kolei, gdy jest gorzej wiesz, jak wiele zależy od Twojego nastawienia i to Ty decydujesz czy w kolejnych godzinach będzie lepiej. 

Akceptujesz siebie i otwierasz na zmiany. Oddychasz i myślisz o ruchu, w który wdajesz swoje świadome ciało. 

Zdrowy człowiek wg mnie? Człowiek z otwartą głową, z odwagą i poczuciem realizacji.

Idziemy dalej. Uwaga. Wyższe ryzyko filozofowania, które czasami mi się zdarza 🙂

Moja ”droga”, moje teorie

Osobiście totalnie polubiłam się z tą drogą. Metaforycznie czy też nie, uważam, że dreptam sobie po tym światku już ponad dwadzieścia ładnych lat i to na tym dreptaniu się skupię na kolejny x kolejnych wiosen, zim i jesieni. A jak już chodzę (a chodzić lubię dużo) to obserwuję, czasami oglądam się za siebie, czasami krążę w kółko, a innym razem mam pod górkę. Ogólnie trochę się dzieje, jest ciekawie, nie narzekam.

Chcę popełniać masę błędów, wyciągać dobre jak i złe wnioski, aby iść dalej po kolejne błędy.

Po co?

Żeby przeżywać w pełni i tworzyć miejsce na wszystkie emocje. Ponownie, te dobre i złe …  a raczej pozytywne i negatywne, bo nie ma złych emocji ! 

Co miałaby oznaczać zła emocja? 

Dlaczego na zdenerwowanie, smutek, złość czy gniew należy patrzeć, jako na coś nie w porządku ? 

Podczas naszej metaforycznej drogi idziemy i czujemy całe spektrum emocji. 

Uczę się, by te kiedyś ,złe’ , dziś opisywać jako ”inne, nowe, potrzebne, moje”. 

Tyczy się to groma codziennych sytuacji, podczas których czuję się lepiej.

Nie jestem szczęśliwszym człowiekiem, bo mnie rzadziej boli, bo nie mam powodów do łez, bo nie tworzę sytuacji do złości. Na szczęście nic podobnego.

Złość traktuję jako okazję do przyjrzenia się swojemu zachowaniu,łzy jako naturalny ludzki odruch i sygnał do refleksji. Ból traktuję jako sygnał 
i lampkę kontrolną lub alarmową - w zależności od natężenia.

Nie uciekam.

Im bardziej poznaję człowieka ze strony fizycznej, ba im więcej ludzi poznaję, badam, przepytuję i obserwuję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu jak bardzo, to co w ciele, połączone jest z tym co w naszej głowie.

To ten wniosek niejako popchnął mnie do zgłębiania wiedzy na temat psychologii człowieka i mechanizmów nim kierujących. 

Chęć na naukę o ”psycho”, mogłabym postawić na równej szali z wiedzą czysto anatomiczną czy motoryczną, a więc stricte zawodową.

Wszystko to człowiek – a to właśnie ludzie mnie ciekawią. Szukanie tego, co mają w środku.

Jednak zamiast chirurgicznych wglądów, wybieram poznawanie ruchowe -> tkankowe -> myślowe.

Skąd to się w nas bierze i co w nas siedzi?

Jest jak jest, czasy są jakie są i wszystko czym dysponujemy, bez wątpienia odciąga nas od dbania o siebie. 
Z jednej strony żyjemy dłużej, z drugiej ta radość z małych, codziennych rzeczy jakby malała. 

Przekładając na proces bólowy - łatwiej go rozpocząć, trudniej docenić drobne powroty do stanu normy.

Wspomniałam o emocjach. Myślę, że nie przesadzę twierdząc, że duża ich część tworzona jest na podłożu długotrwałego stresu.

Siedzącego głęboko w nas od lat, podczas których jedyne co ulega większym zmianom to geneza ciągłości rozmaitych napięć. 

Ktoś pędzi, ktoś chce nadrabiać, spełniać oczekiwania, ktoś czuje presję, ktoś nie umie odpoczywać, ktoś czuje, że odpoczywa za dużo i marnuje życie.

Mielimy w sobie tyle na raz, czując ten dreszczyk mówiący, że wciąż za mało, niewystarczająco.

Na chwilę STOP ! 

Ile robisz dla siebie?

Na pewno dużo szukasz alternatyw i sposobów, jak zrobić dla innych.

Najpierw ,,to co trzeba”, a dopiero potem ,,co można”. To z kolei szybko zamienia się w ,,co mogłabym/mógłbym zrobić gdyby” .

Gdyby co? Pogdybajmy chwilę razem, nie kategoryzując.

Co gdyby nie płaczące, wymagające wiecznej atencji dziecko? 

Co gdyby nie 12 – godzinna (oficjalnie ośmio) praca? 

Co gdyby nie konieczność pomocy oczekującej rodzinie? 

Co gdyby nie przeświadczenie, że przyjaciel oczekuje rozmowy i wsparcia?

A gdzie w tym Ty? 

Nie szkoda czasu tylko na innych? 

Brzmi arogancko i nie miło? 

Nie chcemy tacy być?

Prawda. 

Też nie chciałam, ale zadałam sobie pytanie.

 Czy asertywny znaczy zły?

Uczyłam się tego długo.

Kilka lat temu, rozpoczęłam pracę jako masażystka w pięknym, prywatnym gabinecie.

Na czole miałam napisane tak:

– ”Iza. Początkująca studentka, pragnąca uzdrowić cały świat i poznać wszystkie tajniki fizjoterapii.”

🙂

Musiałam mieć coś w sobie … pół żartem, pół serio. Już wtedy nie narzekałam na brak czasu, bynajmniej nie
z powodu akademickich spotkań. Przyjmowałam każdego, zgłaszającego się klienta / pacjenta.

Czym był wtedy mój kalendarz Google? 

Bynajmniej nie przydatnym narzędziem do organizacji.

Gdy pojawiała się wiadomość z pytaniem o możliwy termin wizyty , otwierałam go i widząc pierwszą lukę (okienko między innymi pacjentami), nie myśląc zbyt wiele, proponowałam ten lub inny bliski termin.

Tyle, że tu nie było granicy pracy ”od do”. Nie nie 🙂 Tu mówimy o 120% nienormowanych godzinach. 

 – Godzina 7:30?… Nie ma problemu – przyjadę.

– Ah, nie może Pan na 9 jednak, dobrze niech będzie 12. (Przecież 3 godziny okienka to nic nienormalnego).

– Jutro na 21? Jak najbardziej mogę ! (Dojadę do domu na 23! Akurat, by być gotowa na jutrzejszy start od 6:45
w sobotę!). 

Serio. Cały świat myślałam, że zbawię. 

I bum, już tego nie chcę. 

Teraz chcę być bohaterką w swoim małym światku, nie oddając siebie całej na dłoni. 

Już rozumiem. 

Można odmawiać. 

Wszystko zależy od komunikacji. 

Mam prawo myśleć o sobie.

Mam prawo wydawać zarobione przez siebie pieniądze, na siebie.

Wooow. Mam prawo iść w długą, kiedy mi się chce, założyć słuchawki i godzinę iść przed siebie. 

Czy to mnie czyni światową egoistką? Nie sądzę. 🙂 

Sądzę jednak, że kiedy patrzę teraz we wspomniany kalendarz, słysząc pytanie o dodatkową godzinę pracy
i widzę tę samą lukę co kiedyś, dziś widzę tam zaplanowaną przerwę dla siebie. Aby po przerwie wrócić z większą ilością energii, chęci, pomysłów i siłą. Z przekonaniem, że wykonałam w tym czasie coś budującego, nauczyłam się czegoś lub po prostu odpoczęłam (thx Google).

O właśnie – uczę się odpoczywać.

Myślałam kiedyś, że tylko lenie leżą na kanapie. To nie było dla mnie. Ja musiałam ciągle działać! ,,Jak już siadać to na chwilę przed snem” …

🙂 

Teraz często siadam i planuję wspólny film z chłopakiem z leżeniem i nic nie robieniem. Samej też fajnie 🙂

Zmiany myślenia ? Fajnie móc to powiedzieć.

Fajnie też jest, kiedy kończy się kolejny rok lub gdy ja kończę kolejną wiosnę mogę we własnym podsumowaniu, za każdym razem napisać ,,poszłam dalej, zmądrzałam, uspokoiłam się, jestem dojrzalsza”. 

Definicja nieoczywista

Moja definicja zdrowia niewątpliwie nie jest ani oczywista, ani uniwersalna.

Zgodnie ze zdaniem rozpoczynającym ten wpis zapowiedzieć chcę, że jestem stała we własnych zmianach 🙂

Jeśli jednak miałabym uogólnić swoje stanowisko:

Zdrowie to nie tyle zupełnie niespaczone w żadną stronę myśli, a raczej umiejętne balansowanie pomiędzy tymi myślami i coraz to lepsze podejmowanie decyzji, na podstawie obserwacji swojego otoczenia i własnego organizmu. 

 O ! 🙂

Projekt Start.

Na start, namawiam do wystartowania z jednym – na pewno niczym złym!

Namawiam do pomyślenia o sobie. Tak po prostu. Jednak dla odmiany, bez strachu o to kto, co pomyśli.

Każ im wszystkim na chwilę spadać.

Czas nie zacznie się nagle magicznie wydłużać. 

Aha, zdanie na dziś, które zapisałam w swojej głowie jakiś czas temu:

,,Do niedawna słowo ‘priorytet’ nie miało liczby mnogiej”.

Z tym zostawiam Cię na dziś.

Iza.

1 komentarz do “Zdrowie w XXI wieku cz. 1

Dodaj komentarz